św. Wincenty (z legendą)

Rzeźba znajduje się na Katedrze. Po tej samej stronie co pewna głowa.
Najpierw zdjęcie.

Św. Wincenty

A teraz legenda.
Za e-lama.pl. Natomiast przytaczany tekst jest oparty na książce Wojciecha Chądzyńskiego – "Wrocław jakiego nie znacie".

Z Ostrowem Tumskim związanych jest wiele legend. Jednak niewiele osób
zna opowieść o skromnej rzeźbie na południowej ścianie wrocławskiej
katedry. Przedstawia ona św. Wincentego, który w lewej ręce trzyma
brewiarz a prawą opiera na udzie, którego w rzeczywistości nie ma.
Okrywający świętego habit skrywa pewną tajemnicę.
W ciepły majowy
wieczór w 1469 znany w mieście rzeźbiarz, mistrz Erazm pożegnawszy
przyjaciół, udał się do swojej pracowni na Ostrowie Tumskim. Bardzo się
spieszył – musiał jeszcze skończyć zamówiony przez wrocławskich rajców
posąg. Jednak, gdy mijał szybkim krokiem kościół św. Krzyża poczuł
przeszywający klatkę piersiową ból – osłabione pracą i stresem serce
dało o sobie znać. Erazm osunął się na ziemię i stracił przytomność.

Gdy
się ocknął, ujrzał nad sobą twarz chłopca, który nacierał mu skronie
wodą. Mistrz poprosił nieznajomego, by pomógł mu dojść do pracowni.
Idąc spostrzegł, że ten kuleje. Nogi i stopy chłopca były zdeformowane.
Mistrz Erazm spytał chłopca, jak może mu się odwdzięczyć. Ten bez
chwili namysłu odpowiedział, że chce by mistrz nauczył go rzeźbić. Już
na drugi dzień Maciej (tak było mu na imię) rozpoczął naukę. Szybko
okazało się, że świetnie radzi sobie z dłutem. Jednak zazdrośni o jego
talent pozostali uczniowie ciągle kpili z jego kalectwa i przezywali
kulasem. Chłopiec cierpliwie znosił upokorzenia okazując się coraz
lepszym rzeźbiarzem.

W pierwszą sobotę grudnia 1470 roku mistrz Erazm zlecił Maciejowi
wykonanie posągu św. Wincentego, który zamówił kanonik kapituły
katedralnej Jan Paszkowicz. Maciej wziął się do pracy i w cztery
miesiące wyrzeźbił świętego odzianego w habit, spod którego wystawały
mocne, kształtne i zdrowe nogi… Wieczorem, po skończeniu dzieła modlił
się, prosząc Boga by mistrz zaakceptował jego prace. Tej nocy spał
niespokojnie… Nagle zobaczył przy swoim łóżku św. Wincentego, który
uśmiechnął się dobrotliwie i dotknął jego stóp. Chłopiec poczuł
przeszywający ból i obudził się z krzykiem. Spojrzał pod koc. Jego nogi
były zdrowe i proste. Wyskoczył z łóżka i pobiegł do pracowni, a tam
zobaczył jak jego rzeźba unosi się w powietrzu, a w miejscu gdzie spod
habitu wystawały nogi świętego, zwisają fałdy materiału, którego nie
wyrzeźbił…

Gdy Erazm usłyszał o niesamowitym śnie i zobaczył
rzeźbę oraz zdrowe nogi ucznia, powiadomił o wszystkim biskupa. Ten
stwierdził, że zdarzył się cud. Wykonaną przez Macieja rzeźbę nakazał
umieścić na południowej ścianie wrocławskiej katedry a św. Wincentego
ogłosił jej drugim patronem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s